Mam na imię Sara.
Zaczynam pisać tego bloga, ponieważ... ostatnio w moim umyśle dochodzi do wielu retrospekcji- przypominam sobie swoje życie. W sumie, całe moje życie jest dosyć pechowe.
Wydaje mi się, że dzięki temu blogowi będę mogła przeanalizować wszystkie wydarzenia jakie w nim zaszły. Muszę sama zrozumieć swoje fatum, nauczyć się czegoś na błędach.
Ostatnio, te ciągłe zawody mnie przymusiły do tak intensywnego oprzytomnienia.
Mam 17 lat. W tym roku, 2020 kończę 18. Innowacyjny, postępowy świat.
Ale bardzo dziwny.
Ten rok zaczął się od pożarów w Australii. Ogromnych zbiórek pieniędzy na rzecz koalii. Klimat ziemi został zniszczony przez jakże pazernego homo sapiensa, czego akurat teraz widać efekty.
Przez to, że ociepliło się powietrze na biegunach ( a lodowce topnieją) Polskę również spotykają fale dziwnych prądów powietrza. Jednego dnia może być ciepło i słonecznie, a po chwili z obłoków ciska się grad odbijający się od chodników.
Do tego, wojna. Trumpa z... Afganistanem?
Do tego epidemia. Koronawiusa.
Nie zastanawiało was, dlaczego po angielsku nazywa się akurat ,,coronavirus" skoro korona to po angielsku ,,crown"? Widzę w tym sprawkę Słowian, ha, ha.
Dla mnie, epidemia jest w sumie szczęśliwym przypadkiem. Miałam czas dla samej siebie żeby się pozbierać.
Ale świat... panikuje!
Ale, przynajmniej mam czas dla siebie. Jest to kolejny czynnik, który wpłynął na moją decyzję do założenia tego bloga.
Staram się rozwijać artystycznie. Dbam o siebie. Mam nadzieję, że kończę z patologią. A właśnie.
Jestem patologiczna.
Ćpałam już całą tablicę mendelejewa. Palę, piję, przeklinam.
Obrzydza? Może trochę. Przybliżę całokształt pojęcia ,,patologia" w moim przypadku później.
Może bez sensu już kontynuować wprowadzenie?
Nie wiem. Zastanawiam się.
Ach, właśnie. Jest jeszcze jedna istotna sprawa o której powinnam wspomnieć, przed rozpoczęciem opowiadania.
Czytałam 2 lata temu ,, Dzieci z Dworca Zoo". Byłam sama na wakacjach. Sama, nie w sensie dosłownym. Były wakacje, ja pojechałam na młodzieżowy obóz imprezowy. No ale, sama. Wystawiła mnie moja aktualna przyjaciółka. Ale ile razy ja ją wystawiałam.... Ją też bardziej szczegółowo opiszę w kolejnych fragmentach które udostępnię na blogu.
Podczas tego obozu byłam załamana!
Przyjechałam na niego po maratonie ćpania.
Tygodniu kwasów, mefedronu, amfetaminy, innych dopalaczy, alkoholu....
Nawet do autokaru zabrałam resztki ćpania które zostały! Załosne.
Byłam w pokoju z paczką dziewczyn, które przyjechały z Chełmu. Wszystkie bogate, lalusie. Słuchały ,,Mademoisselle" Blachy.
,,Na tej stacji z byłym chodziłaś na kawę
Dzisiaj ze mną opierdolisz tę stację
W momencie jak przyłożysz kasjerce klamkę
Zgarnę łup i lecimy na wakacje
Ahh pierwszy samolot i nie wiedząc dokąd
Z zamkniętymi oczami kupimy bilet
Bawmy się flotą świeżo zrobioną reszta nie ważne tylko raz się żyje
Chcę brać Cię na łóżku jak pojeb
Poczekaj aż zadziała kamagra
Jutro zrobimy sobie tysiąc zdjęć
Z krajobrazami nowego miasta
Otwórzmy dach będziemy się kochać
Niebo pełne od gwiazd a Ty w moich ramionach
Otwórzmy dach będziemy się kochać
Niebo pełne od gwiazd a Ty w moich ramionach"
Miałam też wtedy chłopaka którego ogromnie kochałam. Bartka. Kochałam go ogromnie, był moją pierwszą tak wielką miłością. Ale więcej o nim też później. I zerwał ze mną w czasie obozu! Jaka zraniona, biedna 15 latka. OMG! Pocięłam się żyletkami wyjętymi z golarki. Na schodach. Sama. Musiałam radzić sobie tak 10 dni, będąc na potężnym zjezdzie i brzydka. Przez swoją jakże typową autodestrukcję.
Miałam tam tylko jednego kolegę. Któremu dałam parę pasów w autokarze. Z resztek które miałam, fety. Później połowę Xanaxu. Był z Gdyni, miał bogatych rodziców. Stawiał mi wiele rzeczy w czasie wyjazdu. Z nim tylko piłam, melanżowałam, kąpałam się w morzu w nocy. Zakochał się we mnie, ale ja byłam ciągle wpatrzona w ,,cool" partie z obozu, zazdrosna o lalunie z pokoju.
Próbował mi też zaimponować.
Pod koniec obozu znalazł znajomych z sąsiedniego obozu. Miał od nich narkotyki. Ale, nie skorzystałam. Zbliżało się już do wyjazdu. Przez cały wyjazd wydzwaniałam do rodziców że chcę wrócić do domu. Żeby znaleźli autobus. A miałam 15 lat! Porażka. Piszę to mając prawie 18, Wydaje mi się jakby było to rok temu...
Tracę moją młodość. Ach, zgubiłam wątek.
Wracając do wyjazdu. Już pod koniec wyjazdu zaczęłam się pocieszać. Odjebałam. Upiłam się i przelizałam z jakimś typem. Miał długie włosy. Kolejnego dnia bał się że go przeleciałam! Ja!! Pytał, czy nie miałam na pewno HIV-a.
Zal… W czasie tego wyjadu przesiadując godzinami sama w pokoju nie mając nic do roboty ( nie wiem czemu, ale nie mogłam dogadać się z nikim na wyjeździe!) czytałam ,,Dzieci z Dworca Zoo" aut. Christiane Felscherinow.
Była podobna do mnie. Trochę? A raczej była moją idolką!
W młodym wieku weszła w patologię, była popularna, brała różne narkotyki bawiła się po nich naćpana. Zazdrościłam jej. Ale Christiane również przez taki styl życia się stoczyła. Była uzależniona od heroiny.
Heroina- narkotyk będący opioidem. Bardzo szkodliwy. Ma wpływ uspokajający- rozlewa, nic nie czujesz, stajesz się żywym zombie.
Ach, nie wiem czy wszystko co piszę jest prawdą. Bardzo dużo dzisiaj jarałam.
Ciągle ,,walę tłoki'. Wiecie, butelka dziurka u jej spodu i korek z wbitą lufką. Spuszcza się wodę z butelki przez dziurkę. Butelka ,,zaciąga się'' Marihuanną.
W każdym bądź razie, pechowo wybrałam lekturę na wakcje. Chciałam też być taka zniszczona i zepsuta przez życie. Płacz, nie malowałam się nigdy, ubierałam się najgorzej jak mogłam, ( nie goliłam).
Takie czasy. Po powrocie z obozu znowu się zaćpałam. A, wspominałam już że pojechałam na obóz 2 dni po walnięciu kwasa? Kwas- czytaj LSD. Zrył mi móżdżek na tyle, że brzydziłam się papierosów. Dla mnie? To było BARDZO dziwne.
1.04
Powracam. Byłam zajęta szkołą, takie tam. Wyszłam wczoraj z Grzmotem, posiedzieć z nim chwilę.
Jest moim najlepszym przyjacielem, spotkaliśmy się żeby pojeździć autem z Pawlakiem.
Grzmotu to mój najlepszy przyjaciel, kocham go. Ale więcej o nim później.
Zaczęłam kręcić z Jasiem. Fajny chłopak, bardzo mi się podoba. Napisał mi wczoraj że nie ma szacunku do kobiet i szanuje tylko swoją mamę. Ale, ogólnie dobrze mi się z nim pisze. Klei się rozmowa, ale spotkamy się dopiero po zakończeniu epidemii. Długo to nam raczej zajmie...
Jestem taka łatwowierna! Już tak zależy mi żeby Jasiek się we mnie zakochał.
Dostaje przez niego paranoi.
Chce mi się przez niego ćpać.
On jest sam, ćpa sobie dla zabicia czasu. Ale, jego narkotyki nie przerastają tak jak mnie.
Nie zaczyna rozpierdalac sobie ciała.
Znowu kurwa. Wpadam w błędne koło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz